- Witam. - rzekłem - Jedna z moich klientek miała zamówioną u pana lalkę.. - spojrzał na mnie wyczekująco - ..Bernadetta Laois.
- Aaaa.. - uśmiechnął się - Tak, jedna z moich specjalnych.. - zniknął za zapleczem i w końcu przyniósł, ubraną w czarną, pełną falbanek sukienkę, podobiznę mojej koleżanki z pracy. - Już mi za nią zapłacono - oddał mi w ręce kukłę dziewczynki - Mogę się spytać co się z nią stanie..?
- Zostanie złożona w grobie przy boku nowej właścicielki.. - wzruszyłem ramionami - Nie powiedziano panu?
- Co? - krzyknął nagle oburzony - Ja się tak starałem aby ją tak pięknie wykonać, a ona zostanie złożona w jakiejś obskurnej trumnie przy szpetnym, ludzkim, zdechłym dziecku? - wydawał się naprawdę oburzony i w pewnym momencie miałem wrażenie, że wyrwie mi swój twór, ale w końcu ochłonął - No dobra.. to bezczelność, ale skoro już ją zrobiłem..
- Taa... - spojrzałem na coś przyczepionego do jego prawego boku, coś na podobieństwo lalki, ale wyglądało dziwnie i złowieszczo - Co to?
- Lalka.. - rzekł - Czy to nie oczywiste...? - nadal czułem, że jest w rzeczywistości czymś więcej - Ale jest wyjątkowa.. - rozpromienił się nagle - Chciałbyś abym pokazał ci jak działa..? - miał dziwną, tajemniczą minę.
- Nie dziś.. - skrzywiłem się - Muszę wracać do zakładu. Ale dziękuję za kukłę. - ukłoniłem się i wyszedłem ze sklepu, ale nadal czułem, jak towarzyszy mi zaciekawiony wzrok właściciela.
<William?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz