środa, 23 kwietnia 2014

William. Rodział 5

Wszedłem do pałacu i szybko pobiegłem na piętro by znaleźć dogodne okno z którego będę miał widok na Annę i nikt mnie tam nie przyłapie.
Było ciężko znaleźć takie miejsce, ale w końcu się udało.
- Macie być cicho...- mruknąłem do cieni ,które się za mną zebrały.- Mam nadzieję, że poinformowaliście Ivana o planie.- zmarszczyłem czoło i spojrzałem na jednego z nich, przytaknął i "przytulił się" do ściany. Ja też stanąłem tak by nie było mnie widać z dworu.
Odpiąłem laleczkę z paska i złapałem ją za sznurki które miała przywiązane do kończyn.
- No to teraz się zabawimy~!- uśmiechnąłem się szeroko i sprawiłem, że więź między laleczką a Anną się wzmocniła, bo przedtem była dość słaba.
Nagle usłyszałem myśli dziewczynki, zobaczyłem jej sny i wyobrażenia, czułem też, że mam nad nią całkowitą kontrolę, której nie zerwie nic ani nikt, nawet ten aniołek.
No i zaczęło się przedstawienie, laleczka jakby ożyła, a ja tylko sznurkami lub dotykając jej rączek poprawiałem jej ruchy. W głowie słyszałem całą rozmowę między Anną i Alaverem, sądzę, że wyszło bardzo wiarygodnie. Zdążyłem zaobserwować, jak dziewczynka zachowuje się wobec niego i starałem się to teraz odzwierciedlić. Rozmowa była poważna, więc facet nie powinien zauważyć szczegółów, bo były prawie niewidoczne.
Po skończonej rozmowie wryłem w jej małą główkę całą tą rozmowę, decyzje i zmieniłem jej nastawienie do mnie. Teraz niech sama działa.
Zerwałem z nią kontakt, zgarnąłem kukłę w rękę i szybkim krokiem ruszyłem do skrzydła szpitalnego. Musiałem jeszcze pogadać z królową, mam nadzieję, że się obudziła. Przemknąłem niezauważony do tamtego pomieszczenia i wolno podszedłem do kobiety. Spała, a wolę jej nie budzić bo to będzie pierwszy krok do tego by mnie znienawidziła.
Westchnąłem ciężko i odwróciłem się na pięcie, no to teraz nie ma wyjścia i trzeba czekać na wyniki tego całego wysiłku. Położyłem się na swoim łóżku, a laleczkę usadziłem na szafce. Nienawidziłem się nudzić, wolałem jak coś się dzieje, jak jest chaos.
- Nawet żadnej książki nie mam~...- jęknąłem cicho i przeszukałem szafkę na której siedziała laleczka. Znalazłem tylko kartki papieru i ołówek.
Z tych całych nudów postanowiłem wykorzystać znaleziska i zacząłem projektować wygląd i sukienkę nowej lalki, zastanawiałem się też czy nie zrobić jej chłopca do pary, mogli by być bliźniętami, naprawdę słodko by to wyglądało.
Gdy byłem w połowie rysowania dokładnego rysunku sukienki do sali wtargnął Alaver (miał minę jak srający kot na puszczy) i mała Anna, która uśmiechała się od ucha do ucha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz