piątek, 18 kwietnia 2014

Od Williama c.d Alavera

Cały dzisiejszy dzień zajmowałem się malowaniem lalek, przecież te małe, nieżywe istotki potrzebowały  idealnych twarzyczek, cudownych strojów i linek dzięki których można będzie nimi poruszać. Lalki były eleganckie, piękne, bez emocji i wręcz idealne. Chociaż nieżywe.
Za bardzo zatraciłem się w swych przemyśleniach więc nie usłyszałem jak ktoś wchodzi do sklepu, dopiero dźwięk dzwonka który stał na ladzie do mnie dotarł. Spojrzałem w stronę drzwi od zaplecza i podniosłem się.
- Już idę~!- zaćwierkotałem z uśmiechem tak jak to ja mam w zwyczaju i odwiesiłem niedokończoną laleczkę na haczyk by spokojnie wyschła.
Ruszyłem do drzwi, moja lalka dzięki której mogłem kontrolować ludźmi była przywiązana do mojego paska i lekko obijała się o moją prawą nogę.
Wszedłem do głównego sklepu gdzie były pokazane moje końcowe dzieła. Przy ladzie stał wysoki (o wiele wyższy ode mnie) mężczyzna w kapeluszu i z białymi włosami. Był blady i grzywka częściowo zasłaniała mu oczy, był ubrany na czarno i wyglądał na kogoś pracującego z umarłymi. W sumie to sam wyglądał jak trup.
Ciekawe czego chce, wygląda jakby się bał tego miejsca~! Jego reakcje są cudowne~!
- Słucham~?- uśmiechnąłem się szeroko i oparłem o ladę.

[Alaver?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz