piątek, 18 kwietnia 2014

Od Alavera

Otworzyłem drzwi i wytknąłem spiczasty nos na zewnątrz. Wszystko pachniało cukierniczymi wypiekami zza rogu i czułem, że jest mi nie dobrze, ale musiałem wyjść.
Ubrałem największy kapelusz z mojego arsenału i prędko jak strzała zacząłem przemierzać puste ulice budzącego się miasta. Zaczepiły mnie jedynie dwie kobiety w skromnych sukniach, roznoszące ulotki i zaproszenia, ale pokręciłem głową i odszedłem nie przyjąwszy od nich nic. W końcu jednak zziajany dopadłem drzwi starej kamienicy i otworzyłem je. Wnętrze sklepu wypełniały kołyszące się na wietrze kukiełki i lalki, przeszedł mnie dreszcz na widok idealnych, malowanych twarzy. Wpełznąłem do środka i stanąłem przy ladzie; jedna z moich klientek miała zostać pochowana z porcelanową laleczką z jej podobizną (wow, ludzie mają dziwne pomysły) i musiałem ją odebrać zanim ciało dziewczynki zostanie pochowane w mojej, obitej miękkim materiałem, trumnie. Nie byłem tu nigdy i już miałem wrażenie, że nie będę chciał tutaj wracać.
- Halo..? - uderzyłem lekko w dzwonek, który wydobył z siebie czysty i lekki dźwięk - Jest tu kto?

<William?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz