Nie miałem ochoty tutaj wracać. Nie. Nigdy, nigdy. Już wolałem zostać swoim własnym klientem. Wróciłem do domu i zasnąłem na jeden z trumien.
Rano obudziło mnie pukanie do drzwi, wstałem obolały od spania na twardym drewnie i pośpieszyłem otworzyć. Na zewnątrz stał William jakby nigdy nic i wszedł bardzo zadowolony do środka.
- Hej.. wiesz co~? - spytał- Pomyślałem, że mógłbym uczestniczyć w pogrzebie tej małej... myślisz, że rodzice się nie obrażą..? - zaprzeczyłem.
- No tak.. ale po co ty tutaj? I po co chcesz iść na ten pogrzeb?
<William?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz