- Owszem, siedzę cały czas tutaj. - rzekłem - Świat poza tym miejscem jest przesączony plugastwem; dowodem na to jest to, że gdy raz na jakiś czas stąd wybywam to przyprowadzam ze sobą jakieś nieszczęście, na przykład ciebie. - założył nogę na nogę zadowolony.
- Oj, oj.. - rzekł - Jestem nieszczęściem~? - kiwnąłem głową - Ale fajnie..! - krzyknął ze śmiechem - No, jeszcze nikt mnie tak delikatnie nie nazwał, jesteś taki miły panie.. Alaver, nie? - uśmiechnął się. - Ale ty tu masz fajnie.. - rozejrzał się po pomieszczeniu - A tam na dworze jest teraz już tak strasznie.. mogę u ciebie przenocować~? - spojrzałem na niego z wybałuszonymi oczami - Żartowałem. - uspokoił mnie - Ale odprowadziłbyś chociaż..
- Sam się tutaj przyplątałeś, a teraz boisz się sam odejść? Ciemność ci przeszkadza, czy co?
- Eeee tam ciemność. Będzie mi nudno wracać samemu! - ziewnął.
- A to ma mnie obchodzić?
<William?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz