Czy ja dobrze słyszałem? Mam wykonywać ciężką pracę? Moje delikatne ciałko się do tego nie nadaj, no ale trzeba się poświęcić, może zdobędę tym chociaż minimalną sympatie Alavera?
- No dobra.- westchnąłem.- Mogę ci pomóc.
Mężczyzna przytaknął ruchem głowy i dobitnie wyperswadował co mam robić i bym był ostrożny, bo jeśli zarysuje mu trumnę to on mi zarysuje coś innego. Moim zdaniem nawet by nie dał rady, no ale nie będę mu psuł światopoglądu, bo nie o to mi chodzi.
Stanęliśmy po obu stronach trumny i na słówko "trzy" unieśliśmy ją w górę. Nie sądziłem, że to takie ciężkie, nagle przestałem czuć ręce i swoje płuca, ale dzielnie udało mi się doczłapać z tym kolcem na zewnątrz.
- I ty to zwykle sam nosisz?- odetchnąłem i usadłem na trumnie, bryczka pogrzebowa jakoś nie nadjeżdżała...
[Alaver?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz