poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Od Williama c.d Alavera.

Czy ja dobrze słyszałem? Mam wykonywać ciężką pracę? Moje delikatne ciałko się do tego nie nadaj, no ale trzeba się poświęcić, może zdobędę tym chociaż minimalną sympatie Alavera?
- No dobra.- westchnąłem.- Mogę ci pomóc.
Mężczyzna przytaknął ruchem głowy i dobitnie wyperswadował co mam robić i bym był ostrożny, bo jeśli zarysuje mu trumnę to on mi zarysuje coś innego. Moim zdaniem nawet by nie dał rady, no ale nie będę mu psuł światopoglądu, bo nie o to mi chodzi.
Stanęliśmy po obu stronach trumny i na słówko "trzy" unieśliśmy ją w górę. Nie sądziłem, że to takie ciężkie, nagle przestałem czuć ręce i swoje płuca, ale dzielnie udało mi się doczłapać z tym kolcem na zewnątrz.
- I ty to zwykle sam nosisz?- odetchnąłem i usadłem na trumnie, bryczka pogrzebowa jakoś nie nadjeżdżała...

[Alaver?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz